Pokazywanie postów oznaczonych etykietą albumy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą albumy. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 marca 2017

Warszawa da się lubić!

Jedni ją kochają, inni nienawidzą, większość marzy, by choć przez moment śnić tam kolorowe sny i móc doświadczać wiosny oddychającej spaliną. Wiadoma rzecz – stolica. Autorzy albumu „Warszawa/Warsaw” Agnieszka Kowalska oraz duet fotografów Aga Bilska i Filip Marek Klimaszewski, postanowili udowodnić, że naprawdę można zgubić w niej serce. Zrobili to skutecznie.

Album powstał z inicjatywy twórców Autor Rooms – butikowego hotelu mieszczącego się przy ulicy Lwowskiej 17 http://www.autorrooms.pl/pol . Właściciele polecali swoim gościom interesujące miejsca w Warszawie, organizowali wycieczki tematyczne dla turystów. Po półtorarocznej działalności wszystkie swoje ulubione trasy, adresy zgromadzili w jednym miejscu i tak powstała „Warszawa / Warsaw”.

Nie jest to klasyczny, nudny przewodnik po mieście, gdzie ujęte zostały najważniejsze zabytki wraz ze swoją historią. Do publikacji zdecydowanie bardziej pasuje określenie miejscownik, zawiera bowiem subiektywne, starannie wyselekcjonowane wskazania: co zobaczyć, gdzie zjeść, gdzie się bawić, odpocząć, wypić najlepszą kawę, zrobić zakupy zarówno te spożywcze, jak i modowe. Znajdziemy tu coś dla oka, ducha i ciała. Autorzy zadbali o to, by wizyta w ich ukochanym mieście, dostarczyła przyjezdnym różnorodnych wrażeń i emocji.

Myślicie, że wizytę w Warszawie należy zacząć od symbolu - Pałacu Kultury i Nauki? A może by tak zmienić plany i zamiast oczywistości wybrać poszukiwanie sztuki w przestrzeni publicznej. Warszawa, poza słynną palmą przy Rondzie de Gaulle’a ma w tym względzie sporo do pokazania, np. „Żyrafę” Władysława Frycza, znajdującą się w Parku Praskim, czy dzieła autorstwa Maurycego Gomulickiego: „Ślizg” przy Wybrzeżu Gdyńskim 2 lub „Światłotrysk” na Kępie Potockiej. Jeśli jesteście fanami sztuki nie możecie ominąć Galerii Raster, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Zachęty. Lubicie zbaczać z głównych dróg? Powinniście koniecznie trafić do oryginalnie zachowanej kolonii domków fińskich na Jazdowie oraz Służewskiego Domu Kultury, gdzie w przestrzeni miejskiej można spotkać kozy i inne zwierzęta hodowlane. Przed romantykami lubiącymi długie spacery otworem stoją Łazienki, Park Skaryszewski, Pola Mokotowskie i wiele innych zielonych miejsc. Jeśli natomiast chcecie zabawić się w Filipa Springera i poszukać ciekawostek architektonicznych, udajcie się koniecznie do Domu Kereta, na rogu ulic Chłodnej i Żelaznej – najwęższego domu na świecie. Cokolwiek wybierzecie, jedno jest pewne – z „Warszawą/Warsaw” w ręku nie padniecie z głodu ani, pragnienia. W środku podanych jest kilkadziesiąt adresów miejsc, z dobrym jedzeniem, kawą, alkoholem, dostosowanych do różnorodnych potrzeb gości. Imprezowicze, książkoholicy, audiofile, fani designu – nie lękajcie się, pomyślano również o was, śmiało możecie, więc planować wizytę w stolicy. Ta kompletność, ujęcie różnych potrzeb i pasji jest niewątpliwie jedną z największych zalet wydawnictwa.

Równie ważne, jak tekst Agnieszki Kowalskiej – dziennikarki warszawskiej „Gazety Wyborczej”są tu zdjęcia Filipa Marka Klimaszewskiego i Agi Bilskiej. Warszawa została na nich pokazana od swojej najpiękniejszej strony: jako miasto zielone, otwarte, przyjazne. Nieoczywiste kadry i klimat uzyskany na fotografiach, sprawiają, że czasem trudno uwierzyć w to, że patrzymy na naszą stolicę, a nie inne europejskie miasto.

Zdjęcia i adresy przeplatane są wypowiedziami osób związanych z Warszawą, które mieszkają w niej i pracują od dłuższego czasu, a przede wszystkim po prostu lubią swoje miasto. Każdej z nich dano te same trzy zdania do uzupełnienia: Warszawa jest teraz?, Twoje ulubione miejsce w Warszawie? i Gdzie zabrałbyś przyjezdnych? Wśród rozmówców znaleźli się m.in.: Ania Kuczyńska, Bogna Świątkowska, Grzegorz Łapanowski, Piotr Polak. Obok tekstu polskiego, pojawia się angielskie tłumaczenie. Do albumu dołączono także praktyczną mapkę, gdzie zaznaczono wszystkie miejsca, o których mowa w tekście.

Największą zaletą i wartością publikacji „Warszawa / Warsaw” jest fakt, że twórcom udało się uchwycić i zamknąć na jej stronach energię, dynamikę, piękno  i specyfikę miasta. Najwyższa jakość wykonania sprawia, że nawet sceptycy mając w ręku ten album będą musieli zrewidować swoje poglądy i spojrzą na stolicę bardziej przychylnym okiem. Oryginalna forma, kompletność i spójność koncepcji, czynią całość unikalną na polskim rynku. Niewątpliwie jest to też najlepsza reklama stolicy od lat. Inne miasta powinny czym prędzej wziąć z „Warszawa / Warsaw” i jej twórców przykład i stworzyć podobne  u siebie, co mam nadzieję już wkrótce nastąpi. Jedna tego typu publikacja wykonana na najwyższym, pod każdym względem poziomie, czyni bowiem dla promocji miasta więcej, niż dziesiątki kampanii i imprez za miliony. A hasło zakochaj się Warszawie po zapoznaniu się z wydawnictwem wreszcie okazuje się możliwe do realizacji. Brawo!

Ocena : 10/10
Dziękuję http://www.autorrooms.pl/ za przekazanie egzemplarza do recenzji

Książka do nabycia: https://www.facebook.com/warsawalbum/?ref=ts&fref=ts

sobota, 8 lutego 2014

Miasto zbuntowane

Moda na Nowy Jork trwa w najlepsze. W ostatnim czasie, w bardzo krótkim odstępie na naszym rynku ukazały się trzy publikacje na jego temat. 

Jako, że i moja fascynacja tą metropolią nie słabnie, po „Nowym Jorku” Magdaleny Rittenhouse, postanowiłam wziąć na tapetę „Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów” Ewy Winnickiej. 

Jest to kolejna w serii, pięknie wydana przez PWN książka, opisująca dzieje miast, w okresie XX - lecia międzywojennego.


Epoka Międzywojnia to niezwykle barwny, dynamiczny okres w historii rozwoju miast. Szybko rozwijały się przemysł i gospodarka, ale przede wszystkim rozkwitała kultura, sztuka, a co za tym idzie również życie towarzyskie. Bogactwo i różnorodność epoki sprawia, że chętnie pochylają się nad nią badacze. Na tym także wydaje się opierać pomysł serii. Po Paryżu i Berlinie przyszła pora na Nowy Jork.


Autorka rozpoczyna swoją opowieść od przedstawienia historii narodzin tej wyjątkowej aglomeracji miejskiej. Przytacza dość powszechnie znane fakty, o których można przeczytać również w książce Rittenhouse. Później skupia się jednak na wprowadzeniu poprawki XVIII do konstytucji, czyli ustawy prohibicyjnej, która w założeniu miała uczynić ze Stanów „suchy” kraj. Regulacja mająca umoralnić państwo, natychmiast po wejściu w życie, przyczyniła się do gwałtownego rozwoju przestępczości, nielegalnego handlu i podziału społeczeństwa na „suchych” i „mokrych”. Kreatywność mieszkańców Nowego Jorku w obchodzeniu uciążliwych przepisów nie znała granic, a spożycie alkoholu wzrosło kilkukrotnie. Picie stało się wręcz modne, było wyrazem buntu przeciwko opresji. W takiej atmosferze cieplarniane warunku do rozwoju zyskały gangi, które zaczęły działać  na niespotykaną dotąd skalę.

 Tuż obok, niezależnie od restrykcyjnego prawa dokonywała się rewolucja obyczajowa. Przede wszystkim dotyczyła ona kobiet, które wraz z uzyskaniem praw do głosowania, zaczęły pozwalać sobie swobodne zachowanie i zmianę ubioru w sferze publicznej. Nie trzeba dodawać, że rozluźnienie obyczajów dotyczyło zwłaszcza sfery kontaktów damsko – męskich i nieskrępowanego korzystania z używek, dotąd zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn. Stale rozwijający się przemysł i rosnąca powierzchnia miasta sprawiły, że nieustannie przybywały do niego rzesze imigrantów, w nadziei na poprawę warunków życia. Wśród nich byli także intelektualiści, pisarze, artyści, m.in.: Francis Scott Fitzgerald, Sinclair Lewis, Duke Elington. Rozkwitały również teatr i rewia.

Zbuntowane pokolenie wciąż szukało nowych środków wyrazu. Idealnie do tego nadawała się muzyka. Po wprowadzaniu prohibicji rozrywkę w klubach i barach zapewnić miały zespoły muzyczne. Właściciele restauracji poszukiwali nowych twarzy, które swoim talentem przyciągną klientów. Z kolei wszyscy, marzący o światowej karierze muzycy kierowali swe kroki na legendarną dziś Tin Pan Alley, gdzie swe siedziby mieli producenci muzyczni. Można powiedzieć, że zakaz spożywania alkoholu paradoksalnie przyczynił się do rozwoju jazzu. O tej muzyce i jej największych gwiazdach również przeczytamy w książce Ewy Winnickiej.

Niewielka odległość czasowa pomiędzy nowojorskimi lekturami skłania mnie do mimowolnych porównań. Zdaje sobie przy tym sprawę z pewnej niesprawiedliwości takiego działania, gdyż oczywiście dostrzegam różnicę w założeniach obu publikacji. W „Nowym Jorku” Magdalena Rittenhouse starała się zbadać serce i odkryć duszę miasta. Jej opowieść miała bardzo indywidualny i emocjonalny ton. Mimo wykorzystania równie bogatego materiału źródłowego, starannego wydania „Nowy Jork zbuntowany” ma jednak dużo bardziej encyklopedyczny charakter. Zdecydowanie brakuje tu dodatkowego „smaczku”, który decyduje o tym, że książkę połyka się natychmiast, a nie tylko czyta.

Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z Nowym Jorkiem, lub jesteście zafascynowani epoką  tekst Winnickiej będzie w pełni zadowalający. Jeśli natomiast chcecie odkryć coś więcej i ciekawi was, „co jest w środku”, wybierzcie pierwszą pozycję. Być może błędem było czytanie po sobie obu pozycji. Być może moja ocena po ich przeczytaniu w innej rozpiętości czasowej różniłaby się znacznie od tej. Jednak w zaistniałych okolicznościach, muszę przyznać, że dla mnie niekwestionowanym zwycięzcą nowojorskiego „pojedynku” jest „Nowy Jork”, widziany oczami Magdaleny Rittenhouse.

Ocena: 6/10
E. Winnicka we współpracy z M. Demczuk, „Nowy Jork zbuntowany. Miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów”, Wydawnictwo PWN 2013.
*Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa PWN http://www.dwpwn.pl/

środa, 4 grudnia 2013

Dzieje muz

Popularność filmów „Lata dwudzieste, lata trzydzieste”, „Halo Szpicbródka” i serii książek Sławomira Kopera, poświęconych II Rzeczypospolitej, świadczy o niesłabnącej modzie na retro i tęsknocie za tym, co minione. Kolejnym, starannie wydanym kompendium o kulturze i rozrywce tego okresu jest „Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce.”, autorstwa Wojciecha Kałużyńskiego.


Autor jest dziennikarzem, krytykiem filmowym, felietonistą. Publikował m.in w „Kinie”, „Filmie”,  „Machinie”, „Przekroju”. W 2012 roku napisał książkę o Zygmuncie Kałużyńskim pt. „Pół życia w ciemności”.


We wstępie Kałużyński uzasadnia, dlaczego zdecydował się napisać książkę na temat, który wydawałoby się został już wyczerpująco omówiony przez innych. Czytamy w nim:  „ Zamiar może i nieambitny, ale podyktowany osobistą fascynacją autora. A książka jako taka, jest swego rodzaju brykiem z dziejów muz przedwojennej Polski.”

Książka składa się z pięciu  obszernych rozdziałów. W pierwszym z nich omówiono początki kina w Polsce. Wynalazek ten był u nas traktowany z dużym dystansem i uważany za rozrywkę dla plebsu. Z czasem kinoteatry, zaczęły powstawać, jak grzyby po deszczu. Dominował w nich jednak repertuar obcy. Próby stworzenia rodzimych produkcji spełzały na niczym. Za pierwsze w miarę udane, można uznać adaptację klasyki literackiej. Pojawiają się oczywiście nazwiska twórców i aktorów w nich występujących. Są one jednak tak liczne, że nie sposób je tu wymieniać. W kolejnym rozdziale autor opisuje nastanie ery kina dźwiękowego, które dotarło do nas ze znacznym opóźnieniem, wynikającym z problemów technicznych i po raz kolejny, nieufności wobec postępu technologicznego. W tych „nowych czasach” doszło do poszerzenia repertuaru . Pojawiły się filmy historyczne, komedie, melodramaty. Wraz z nastaniem dźwięku ważną częścią filmu stała się muzyka. To właśnie w okresie dwudziestolecia międzywojennego powstały niezapomniane melodie filmowe. Autorem wielu z nich był Henryk Wars, który został nawet nazwany niekoronowanym królem filmowej piosenki. Kałużyński poświęca kilka stron książki na przedstawienie kulis ówczesnej produkcji filmowej, o której sposobie, jak sam mówi krążyły legendy.
Kolejna część książki dotyczy teatru, który w okresie międzywojennym miał już długą tradycję. W przeciwieństwie do kina, uważany był za rozrywkę dla elit, w którym prezentowano tzw. sztukę wyższą. Centrum życia teatralnego początkowo był Kraków, później Warszawa. Niewątpliwie największą sceną stolicy był założony w 1913 roku przez Arnolda Szyfmana Teatr Polski. Niezwykle ważną dla teatru tamtego okresu postacią był również Juliusz Osterwa, uważany za reformatora. Swoją wizję teatru realizował w założonej przez siebie Reducie.

Ostatnie rozdziały Kałużyński poświęca kabaretowi, rewii oraz, jakże na czasie celebrytom II Rzeczypospolitej. Czytamy w nich o losach kabaretów: krakowskich Figlików, warszawskich: Mirażu, Czarnego Kota, Sfinksa, Pod Pikadorem, Qui Pro Quo. Okazuje się, że tak szeroko komentowany dzisiaj świat gwiazd istniał już w czasach międzywojennych. Najpopularniejsi aktorzy filmowi i teatralni otaczani byli swoistym kultem, publiczność darzyła ich ogromnym szacunkiem. O życiu prywatnym Dymszy, Bodo, Smosarskiej, Żabczyńskiego, Ćwiklinskiej i wielu innych krążyły liczne plotki, a każdy ich krok omawiano we wszystkich kręgach społecznych.

Osobną kategorią w publikacji są zdjęcia. Ich ilość i jakość sprawia, że książkę spokojnie można traktować także jako album. Fotografie stanowią niewątpliwie wartość dodaną całości. Dzięki nim i starannemu opracowaniu graficznemu lektura będzie nie lada gratką dla bibliofili. Jedynym mankamentem w tym względzie jest niezbyt wygodny w czytaniu format, który zastosowano. Książka jest dość gruba i ciężka, a to sprawia, że trudno ją czytać „w powietrzu”, bez solidnego podparcia. Jednak dla chcącego nic trudnego, z tą niewygodą można sobie spokojnie poradzić i absolutnie z tego powodu nie należy rezygnować z tekstu.

„Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce” to rzetelne, wyczerpujące opracowanie, w którym wykorzystano bogaty materiał źródłowy. W tej historii coś dla siebie znajdą zarówno znający temat łowcy ciekawostek jak i Ci poszukujący „bryka” i czysto encyklopedycznej wiedzy.

Ocena: 8/10
W.Kałużyński. „Kino, teatr, kabaret w przedwojennej Polsce”, Wydawnictwo PWN 2013.
*Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa PWN http://www.dwpwn.pl/

niedziela, 11 sierpnia 2013

Paris, Paris…

Wydaje się, że o tym mieście napisano już wszystko, co było do napisania. Mimo to, wciąż pojawiają się nowe publikacje na temat metropolii i znajdują rzesze zainteresowanych czytelników.

 Światowa stolica mody, mekka artystów, miasto miłości, świateł, to tylko niektóre z etykiet, które towarzyszą mu od lat. 

Czarowi Paryża uległy również Małgorzata Gutowska – Adamczyk i Marta Orzeszyna, pisząc „Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach Belle Epoque”. 

Trzeba przyznać, że jest to jedna z najsolidniejszych merytorycznie i najładniej wydanych publikacji na ten temat w ostatnich latach.


We wstępie napisanym przez autorki czytamy: „…Z naszych lektur, poszukiwań narodził się z kolei ten album. Przyjęłyśmy najszersze z możliwych ramy czasowe od 1870 do 1914 roku. Nasza opowieść nie aspiruje do uniwersyteckiego wykładu. Jest raczej zbiorem opowieści o mieście i ludziach w tym szczególnym czasie, jakim była belle époque…”


Publikacja została podzielona na następujące rozdziały: Belle Epoque. Blaski i cienie pięknej epoki – została tam opisana sytuacja polityczna, poprzedzająca okres rozkwitu, ogromne podziały społeczne i ekonomiczne, które występowały. W kolejnym „Paryż – miasto nowoczesne”, czytamy o olbrzymiej przebudowie miasta, dokonanej przez Georgesa Hausmanna. Kolejna część nosi tytuł „Paryż codzienny”, znajdziemy tam ciekawe informacje na temat zacierania się klas społecznych, wielkich rodach arystokratycznych, paryskich bulwarach, które stały się centrum życia towarzyskiego wyższych sfer i ubogich obrzeżach metropolii, rodzącej się reklamie oraz typach paryskich: flaneur, apaszach midinetkach, gryzetkach i wielu innych barwnych grupach, które przewijały się przez ulice Paryża. W tak wyczerpującym opracowaniu nie mogło zabraknąć wątku „Polaków w Paryżu”. Autorki poświęcają uwagę nazwiskom rodaków, którzy zyskali w stolicy Francji pewną sławę. Wśród nich m.in: Maria Skłodowska – Curie, Ignacy Paderewski, Stacia Napierkowska, Olga Boznańska, Jan Chełmiński. Pojawia się również kwestia „Kobiet w Belle Epoque”. Przeczytamy tu rysy biograficzne dam do towarzystwa, artystek, działaczek społecznych, Kolejne rozdziały to: „Paryż mekką artystów”, „Sztuka i miłość, czyli słynne pary”, „Paryż się bawi”, „Paryż – miasto postępu”, „Paryż stolicą mody”

Niektóre informacje zawarte w albumie „Paryż miasto sztuki i miłości…” można znaleźć również w innych opracowaniach historycznych, dotyczących miasta. Bogaty materiał źródłowy wykorzystany przez autorki sprawia, że znajdziemy tu również unikalne smaczki i ciekawostki, które czynią książkę wyjątkową. Dodatkowym atutem, podobnie jak w poprzednich książkach serii są piękne zdjęcia i staranne wydanie. Wszystko to sprawia, że lektura albumu nie tylko wzbogaci naszą wiedzę, ale również będzie przyjemnym przeżyciem estetycznym. Z całą pewnością może też być inspiracją do zaplanowania wyprawy do Paryża, a to w okresie wakacyjnym spory argument na plus.

Ocena: 7/10
M. Gutowska – Adamczyk, M. Orzeszyna „ Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle époque.” Wydawnictwo Naukowe PWN 2012.

*Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego PWN http://www.dwpwn.pl/

piątek, 15 marca 2013

Berlin szalony



Publikacja „Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka”, to interesująca podróż w czasie do złotego okresu niemieckiej metropolii. Iwona Luba opisuje drogę Berlina od dużego, lecz prowincjonalnego miasta do centrum nowoczesnej nauki, techniki, kultury i sztuki.


Autorka wykłada w Instytucie Historii Sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Prowadzi badania nad polską i europejską sztuką XIX i XX wieku. Ponadto była organizatorką wystawy „Rok 1955”, z 2005 roku.

Książka jest przekrojowym opracowaniem, opisującym w kolejnych rozdziałach narodziny metropolii, architekturę, życie codzienne i artystyczne. Poza tym, znajdziemy zapisy dotyczące rozwoju teatru, kabaretu, rewii oraz filmu. Wszystko, to dotyczy najjaśniejszego okresu w historii stolicy Niemiec – Republiki Weimarskiej.

Z tekstu wyłania się obraz miasta pulsującego energią , w którym kwitło życie towarzysko-kulturalne. Toczyło się ono głównie w licznych kawiarniach i restauracjach, gdzie pojawiły się pierwsze kabarety. Zdecydowanie ulubioną rozrywką berlińczyków w tamtym czasie było kino. UFA – największa i najsłynniejsza wytwórnia filmowa międzywojennej Europy, śmiało konkurowała z hollywoodzką fabryką marzeń. Pola Negri i Marlena Dietrich zyskały status światowych gwiazd kina.Za sprawą Maxa Reinhardta teatr stał się dostępny dla mas. Dodatkowo rozsławili go także Bertolt Brecht i Kurt Weill. W sztuce okresu Republiki Weimarskiej panował, natomiast dadaizm i nowa rzeczowość.

Berlin w XX-leciu międzywojennym był również miastem o dużej swobodzie obyczajowej i tolerancji. Ciągnęli tam homoseksualiści i transwestyci z całej Europy. Nie brakowało również ciemnych zaułków, pełnych pań, wykonujących najstarszy zawód świata. Był to również czas rewolucji w sferze emancypacji kobiet. Można śmiało powiedzieć, że za sprawą mody narodziła się zupełnie nowa kobieta. Taka, która nie bała się wykorzystywać elementów garderoby, dotąd zarezerwowanych dla mężczyzn i odważnie prezentująca krótką, „drapieżną” fryzurę.

Metropolia miała też inną, bardziej „stateczną” twarz. Doskonale funkcjonowały tu liczne koncerny prasowe i wydawnictwa. Jedną z ulubionych form spędzania wolnego czasu były wycieczki za miasto, nad jezioro, spacery po parkach oraz uprawienie licznych sportów. Prężnie rozwijała się nauka, do czego niewątpliwie przyczyniał się m.in., mieszkający tam Albert Einstein. W architekturze dominował, natomiast funkcjonalizm.

Główną zaletą wydawnictwa jest przede wszystkim bardzo staranne wydanie. Tekst opatrzony został licznymi fotografiami. Przy opracowaniu wykorzystano bardzo bogaty materiał źródłowy. Wszystko to sprawia, że całość ma dużą wartość edukacyjno-poznawczą. Jak często bywa w przypadku wszelkich przekrojów, jedne zagadnienia zostały omówione szerzej, inne bardziej powierzchownie. Jest to z pewnością spowodowane ograniczeniami formalnymi, koniecznością zmieszczenia się w określonej objętości. Bez cienia wątpliwości należy przyznać jednak, że autorka wykonała niezwykle solidną pracę, z którą warto się zapoznać.

Ocena: 7/10
I.Luba, „Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka”. Wydawnictwo Naukowe PWN 2013.

*Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Naukowego PWN. http://www.dwpwn.pl/