poniedziałek, 28 września 2020
Dziennik hipopotama - Krzysztof Varga
wtorek, 8 września 2020
Jesień – Ali Smith
To powieść idealna na nadchodzącą porę roku: melancholijna, oniryczna, a jednocześnie dająca nadzieję.
Ali Smith jest uznawana
za najwybitniejszą współczesną szkocką pisarkę Wielokrotnie nagradzana i nominowana do
najbardziej prestiżowych nagród, w tym czterokrotnie do Nagrody Bookera. Ma
bogaty dorobek literacki. Mam nadzieję, że dzięki Jesieni zdobędzie popularność i uznanie również wśród polskich
czytelników.
Elisabeth Demand w
dzieciństwie zaprzyjaźnia się ze swoim sąsiadem - Danielem, który często pod nieobecność matki
pełni rolę jej opiekuna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że
dzieli ich ponad siedemdziesiąt lat. On wzbudza w niej pasję do historii sztuki
i rozwija wyobraźnię dzięki snuciu opowieści. Samotna dziewczynka zyskuje
ciekawego towarzysza rozmów, doświadczonego przewodnika po zagmatwanym świecie.
Z czasem ich kontakt
się urywa. Elisabeth wraca do domu rodzinnego po latach, jako dorosła osoba, w
szczególnym momencie – tuż po referendum w sprawie Brexitu. Ponad stuletni
Daniel przebywa w domu opieki, znajduje się w śpiączce.
Jesień
rozgrywa
się w kilku planach czasowych.
Elisabeth raz jest małą dziewczynką chodzącą na spacery z sąsiadem, by po
chwili, na kolejnej stronie zmienić się w dorosłą kobietę, starającą się o nowy
paszport. Z kolei Danielowi podczas długiego snu, raz wydaje się, że jest
drzewem, innym z kolei, że już nie żyje i trafił do raju. Wspomnienia z domu
rodzinnego, mieszają się z tymi o największej, nieszczęśliwej miłości. W ten
sposób do fabuły zostaje wpleciona autentyczna postać – brytyjska malarka epoki
pop artu - Pauline Boty.
Te następujące po sobie
w mgnieniu oka zmiany czasu sprawiają, że łatwo się w powieści zgubić i czasem
trudno zorientować się, co jest teraźniejszością, co przeszłością, co snem, a
co rzeczywistością. Początkowo może to sprawiać wrażenie chaosu i męczyć
niektórych. Gwarantuje jednak, że z każdą kolejną stroną, ta fascynująca podróż
w czasie coraz bardziej wciąga, zasysa i nie pozwala oderwać się od powieści.
Ta sprytna zabawa z
czasem ma oczywiście głębszy sens i znaczenie. Smith pokazuje nam, że granice
są płynne, umowne i nie mają znaczenia, bo wszystko ma swój czas.
Przez wątek Brexitu
jest to też powieść niezwykle aktualna i zaangażowana społecznie. Autorka
pokazuje podziały społeczne i ich skalę. Zastanawia się też nad momentem, w
którym one tak naprawdę się zaczęły i do czego finalnie doprowadziły.
Największą siłą i
wartością, która decyduje o tym, że Jesień
jest powieścią szczególną i wyjątkową jest język, którego używa autorka.
Momentami subtelny, delikatny czuły, niemal poetycki. W innych fragmentach
cięty, wyrazisty, trafiający w punkt celnością spostrzeżeń. Niepozbawiony
poczucia humoru (często czarnego) i ironii. W tym miejscu nie sposób nie
wspomnieć o znakomitym przekładzie autorstwa Jerzego Kozłowskiego.
Najważniejsze, z czym
zostawia nas Smith po lekturze Jesieni,
to nadzieja. Powtarzające się, następujące po sobie pory roku zawsze oznaczają
szansę na zmianę.
Jesień
to
pierwsza część tetralogii Pory roku,
które mają ukazywać się w Polsce zgodnie z kalendarzem. Jeśli kolejne tomy będą
tak dobre, jak ten pierwszy, oznacza to początek fantastycznej literackiej
przygody, której dalszego ciągu nie mogę się już doczekać.
Jesień,
A. Smith, tł. J.Kozłowski, Wydawnictwo W.A.B. 2020.
*Dziękuję Wydawnictwu
W.A.B. za przekazanie egzemplarza do recenzji.
poniedziałek, 31 sierpnia 2020
Podsumowanie sierpnia
Dziś podobno Dzień Blogera. To najlepszy moment, by napisać o lekturach przeczytanych w sierpniu. Jest ich bardzo niewiele, ale za to prawie wszystkie są dobre, wartościowe i godne waszej uwagi.
Sierpień
był dla mnie czasem urlopu i długo wyczekiwanego nadmorskiego wyjazdu. Ten z
kolei zawsze jest dla mnie czasem czytelniczego lenistwa, momentem, w którym
pozwalam oczom odpocząć od zadrukowanych gęsto stron. Jedyne co robię to napawam
się widokiem i szumem fal. W tym roku temu błogiemu stanowi wyjątkowo sprzyjała
upalna pogoda. W związku z tym moja lista przeczytanych w sierpniu tytułów nie
prezentuje się zbyt okazale, no ale nie zapominajmy, że jest życie poza
czytaniem J
1.
Porozmawiaj z roślinami M. Orriols, tł. K. Sosnowska – Paula
– 42 letnia neonatolożka doświadcza podwójnej straty. Mauro, jej partner ginie
nagle w wypadku samochodowym. Dzień przed śmiercią oznajmia , że odchodzi do
innej kobiety. Główna bohaterka mierzy się nie tylko z żałobą, ale również ze zdradą. Porozmawiaj z roślinami to piękna,
poetycka, bardzo kameralna i minimalistyczna powieść. Jest to zapis i analiza
uczuć towarzyszących Pauli. Obserwujemy zmiany zachodzące w kobiecie. Nie ma tu
akacji są wyłącznie emocje opisane przepięknym językiem, który jest największą siłą
i wartością tej krótkiej prozy. Bez banału, łatwych ocen, z dużą empatią i
czułością. Zdecydowanie zbyt cicho jest o tej powieści, a zasługuje na
najwyższe uznanie i uwagę.
https://soniadraga.pl/produkt/porozmawiaj-z-roslinami
2.
Mur
duchów S. Moss, tł. P.
Surniak – Przyszedł czas na odważne wyznanie, za które pewnie
znienawidzą mnie wszystkie booktuberki i bookstagramerki, otóż: nie jestem
wielką fanką tej niezwykle popularnej i docenianej we wszystkich kręgach
czytelniczych autorki. Mówiąc ściśle: nie jestem fanką jej stylu pisania. W
ubiegłe wakacje próbowałam się zmierzyć z dwoma poprzednimi powieściami Moss i
doszłam do wniosku, że zupełnie nie są dla mnie. W tym roku dałam autorce
trzecią szansę. Przyznaje, że zrobiłam to tylko ze względu na niewielką
objętość najnowszej powieści. Jest to dobra książka, ale w dalszym ciągu nie przekonałam się do
stylu autorki i nie stanie się ona jedną z moich ulubionych. Ojciec zabiera żonę i córkę na obóz antropologiczny, którego uczestnicy odtwarzają życie w epoce
żelaza. Wyjazd staje się dla niego okazją do przejęcia i pokazania światu pełni
władzy nad rodziną. Od pierwszych stron nienawidzimy postaci ojca tyrana,
współczujemy jego nastoletniej córce Silvie, która próbuje się buntować i w
pełni posłusznej żonie, która marzy jedynie o świętym spokoju i ciele bez
śladów uderzeń. Jest to również książka o dojrzewaniu, odkrywaniu własnej
tożsamości i seksualności. Zakończenie mrozi krew w żyłach i sprawia, że jest
to rzecz wyłącznie dla osób o mocnych nerwach.
https://wydajenamsie.pl/produkt/mur-duchow/
3.
Immortaliści Ch. Benjamin, tł. A. Zano – Usłyszałam
o tej książce całkiem niedawno i zastanawiałam się, jak mogłam ją przeoczyć w
momencie wydania? Ma przecież wszystkie moje ukochane motywy literackie:
rodzinę, śmierć, przeznaczenie i Nowy Jork na dokładkę. Opis sugerował, że to
tytuł idealny dla mnie, czym prędzej rzuciłam się więc do nadrabiania zaległości.
I niestety zachwytów brak, było za to duże rozczarowanie. Czwórka rodzeństwa:
Varya, Klara, Simon i Daniel w dzieciństwie udają się do wróżki – kobieta każdemu
z nich przepowiada datę śmierci. Ta informacja zdeterminuje życie i wybory
każdego z nich. Pomysł na olśniewającą powieść świetny, z realizacją poszło
niestety dużo gorzej. Fabuła (mimo dużej objętości książki) jest płaska, nie
wywołuje emocji i głębokich refleksji. Niektóre wątki nie zostały należycie
rozwinięte i pogłębione inne z kolei są przesadnie rozciągnięte. Bohaterowie
często irytują, zamiast wywoływać współczucie, czy chęć kibicowania ich losom.
Całość jest dość przewidywalna i momentami banalna. Był to dla mnie spory zawód, bo spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a przede wszystkim stojącego na wyższym poziomie literackim. Miał być must read, jest kategoria: można, ale zdecydowanie nie
trzeba.
https://www.czarnaowca.pl/kategorie/literatura-piekna/immortalisci,p712545313
4.
Smutny
ambasador A. Devi, tł. K.
Jarosz. – o tej książce napiszę osobną recenzję.
https://wpodworku.pl/index.php/produkt/smutny-ambasador/
5.
Średni współczynnik szczęścia D. Machado, tł. W. Charchalis – Daniel
po kolei traci rodzinę, pracę, mieszkanie. Na pocieszenie zostają mu dwaj
przyjaciele, o równie skomplikowanej sytuacji: Xavier, który od 12 lat nie
wychodzi z domu i pogrąża się w coraz większej depresji oraz Almodovar, który
siedzi w więzieniu za napad na stację benzynową. Wszystkie działania, które
podejmuje Daniel są próbą wyjścia z rozpaczliwej sytuacji, ocalenia siebie,
rodziny. W dobie pandemicznego kryzysu ta powieść zyskuje niezwykle aktualny
wydźwięk. Mnóstwo tu trafnych refleksji na temat kondycji ludzkiej i świata.
Zdecydowanie warto zwrócić uwagę i poświęcić czas tej lekturze.
https://www.ezop.com.pl/produkt/sredni-wspolczynnik-szczescia/
piątek, 31 lipca 2020
Podsumowanie półrocza
Wiem, że mamy dziś ostatni dzień lipca i robienie teraz podsumowania może się wydawać co najmniej ekstrawagancją, jeśli nie przesadą, ale z drugiej strony mamy lato, wakacje, czas rozluźnienia i myślę, że to małe opóźnienie, nie będzie stanowiło żadnego problemu. Jeśli jeszcze szukacie inspiracji na lektury wakacyjne, potraktujcie ten subiektywny wybór jako listę typu: must read.
Zacznę od tego, że od
dwóch lat mam szczęście i nie zdarza mi się już czytać całkowicie złych
książek, zręcznie też unikam literackiej papki i tandety. Czytam różnorodnie,
oczywiście poszczególne pozycje prezentują różny poziom, zdarzają się
rozczarowania, ale nie zgrzytam już zębami w czasie czytania, nie prycham z
poirytowania i nie rzucam w kąt niedokończonych książek. Jednym zdaniem: intuicja
mnie nie zawodzi, złą literaturę wyczuwam na odległość i omijam szerokim
łukiem. Uważam to za spory sukces i mam nadzieję, że ta pozytywna tendencja
będzie się utrzymywała jak najdłużej. Podsumowanie będzie dość krótkie, dla
wygody i większej czytelności podzieliłam je na kategorie.
- Najlepsza książka
tego półrocza – oczywiście nie będzie to jedna
książka, dokonałam tu podziału na literaturę obcą, polską i faktu.
Literatura obca:
w tym roku nadrobiłam trochę pozycji z klasyki literatury, siłą rzeczy nie
mogło ich tu zabraknąć.
Droga
C. McCarthy – na
pewno będę jeszcze szerzej pisała o tej książce, mam nadzieję, że przedstawiać
nie trzeba, póki co zostawiam link do strony wydawcy.
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5075/Droga/
Myszy
i ludzie
J. Steinbeck – więcej o książce pisałam tu.
Hana
A. Mornstajnova –
na
pewno napiszę o tej książce w osobnym poście.
Normalni
ludzie
S. Rooney – recenzja
tu.
Wierzyliśmy
jak nikt R.
Makkai – recenzja tu.
Zbieranie
kości J.
Ward – pisałam o książce tu.
Literatura polska : – tutaj
lista będzie znacznie krótsza, bo czytam znacznie mniej polskiej prozy.
Bezmatek M. Marcinów – cały
czas zbieram się do napisania recenzji tej książki. Z uwagi na temat i ciężar
gatunkowy myślę, że pojawi się jesienią. Jest to proza, która pozostawia po
sobie obezwładniające wrażenie, z gatunku tych, które miażdżą serce. Lektura
konieczna!!!!
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/bezmatek
Poufne M. Grynberg – pisałam
o tej książce tu.
Od
jednego Lucypera
A. Dziewit-Meller – recenzja tu.
Najlepszy reportaż: – wybrałam
tytuły o największym ciężarze emocjonalnym i jeden, którego przyporządkowanie
do tej kategorii jest pewnym nadużyciem.
Płuczki.
Poszukiwacze żydowskiego złota P.P.
Reszka
https://kulturalnysklep.pl/ksiazka/pluczki--poszukiwacze-zydowskiego-zlota-plu
Strup.
Hiszpania rozdrapuje rany.
K. Kobylarczyk
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/strup
Osobisty
przewodnik po Pradze
M. Szczygieł – więcej o tej książce pisałam tu.
- Największe rozczarowanie
półrocza: – po obu tytułach spodziewałam się
zupełnie czego innego niż otrzymałam.
Polska
przydrożna P.
Marecki – więcej pisałam o tej książce tu.
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/polska-przydrozna
Argonauci
M. Nelson
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/argonauci
- Największe
zaskoczenie półrocza:
Była
sobie rzeka D.
Setterfield – książka równie piękna w środku, jak na
zewnątrz, a myślałam, że będzie raczej niewinnym, mało ambitnym czytadłem z
piękną okładką. I takie niespodzianki lubię! Wciąż czeka w kolejce na
obszerniejszą recenzję J
4. Premiery książkowe na które
czekam – wybór ograniczyłam do sierpnia i początku jesieni.
https://www.karakter.pl/ksiazki/niewidzialne-kobiety-jak-dane-tworza-swiat-skrojony-pod-mezczyzn
http://amaltea.az.pl/pusta-mapa/
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5274/Pokora---Szczepan-Twardoch
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5285/Jak-przejac-kontrole-nad-swiatem-2/
https://soniadraga.pl/produkt/wdziecznosc
https://wydawnictwocyranka.pl/product/koniec-swiata-umyj-okna/?v=9b7d173b068d
wtorek, 28 lipca 2020
Trzy po trzy
Rozpoczynam nowy cykl na blogu. Pod tym tytułem będę krótko pisała o trzech, nieco starszych książkach, które nie były intensywnie promowane przez wydawnictwa, często przeszły bez echa, a z różnych względów zasługują na uwagę i uważam, że są wartościowe.
Eleonor Oliphant ma się
całkiem dobrze
– Szukałam
czegoś w klimacie Dziewczyny
z konbini Sayaki Muraty. Na taką
potrzebę, Asia z kanału tuczytam
polecała właśnie Eleonor. Główna bohaterka ma trzydzieści lat, wykonuje
monotonną pracę biurową, znacznie poniżej kwalifikacji, chodzi cały czas w tym
samym, nieśmiertelnym sweterku, ma ustalony plan dnia, którego ściśle się
trzyma, źle znosi wszelkie odstępstwa od normy, jest samotna. Otoczenie odbiera
ją jako dziwną, aspołeczną jednostkę. Taka postawa wynika u niej z bardzo
trudnych doświadczeń z dzieciństwa. Eleonor usiłuje się z nimi uporać i nauczyć
właściwego funkcjonowania w świecie. Wzruszająca, miejscami urocza i zabawna,
choć jest to bardziej refleksyjny półuśmiech i śmiech przez łzy, niż głośny,
radosny śmiech. To nie jest wybitna literatura, dużo słabsza od wspominanej już
Dziewczyny z konbini. Mimo to,
polecam ją waszej uwadze, bo myślę, że wiele kobiet zwłaszcza singielek może
odnaleźć się w tej postaci i jej przemyśleniach.
http://www.harpercollins.pl/ksiazka,3507,eleanor-oliphant-ma-sie-calkiem-dobrze.html
Dzieci czasu. Z
kalendarza dziejów ludzkości
– Ta
książka trafiła na moją półkę trochę przez przypadek. Kupiłam ją po prostu w
bardzo atrakcyjnej cenie, a do koszyka wrzuciłam z ciekawości, bo słyszałam
wcześniej kilka pochlebnych opinii. Na pierwszy rzut oka ta książka nie wzbudza
zainteresowania, podchodziłam do niej trochę, jak pies do jeża. Wcześniej nie
czytywałam kronik, a Internet jest pełen treści z cyklu: zdarzyło się dnia, czy zatem w dobie Wikipedii i zalewu informacji
jest jeszcze coś o czym nie słyszeliśmy, czego nie odnotowano? Zmieniłam zdanie
już po przeczytaniu kilku pierwszych wpisów. Każdy dzień jest dla Galeano
pretekstem do mikropowieści o historii świata, a zwłaszcza Ameryki Południowej.
Historia ta pełna jest brutalności, przemocy, śmierci. Dla równowagi, na
szczęście sporo tu też sarkastycznego poczucia humoru i ironii. Autor często
opisuje pozornie nieistotne zdarzenia, które nie znalazły miejsca w zbiorowej
świadomości, a miały wpływ na losy świata. Odwołuje się zarówno do mitologii,
jak i do antyku, by pokazać, że mechanizmy rządzące historią, polityką,
zachowaniem społecznym, w gruncie rzeczy nie zmieniły się od wieków. Bardzo
polecam do nieśpiesznej lektury, po kartce dziennie. Wtedy praca Galeano
ujawnia cały swój kunszt. Być może zapisy nie napawają optymizmem, ale z całą
pewnością skłaniają do refleksji.
Psikus – Domenico
Starnone jest podobno partnerem życiowym Elleny Ferrante. Jego książki nie
zyskały jednak takiej popularności i uznania. Niesłusznie, bo jest równie
utalentowany jak galaktycznie znana Włoszka. Psikus to druga po Sznurówkach
książka autora wydana w Polsce. Dużo lepsza od tej pierwszej. Znany ilustrator
powraca do rodzinnego Neapolu, by zaopiekować się wnukiem, podczas kilkudniowej
nieobecności jego rodziców. Konfrontacja z żywiołowym czterolatkiem, krytyka
własnej twórczości, na którą nie był przygotowany, zmusza go do dokonania
rachunku sumienia dotyczącego relacji rodzinnych, podejścia do pracy i stosunku
do własnej twórczości. Oszczędna, a jednocześnie dynamiczna i trzymająca w
napięciu powieść o przemijaniu, godzeniu się z losem i pożegnaniu z fałszywymi
wyobrażeniami na własny temat. Subtelna i mocna zarazem.
https://www.gwfoksal.pl/psikus.html






