sobota, 12 października 2013

Poetka wyklęta

O Papuszy zrobiło się głośno za sprawą filmu Krzysztofa Krauze i Joanny Kos – Krauze, który w listopadzie wejdzie na ekrany naszych kin. 

Postać cygańskiej poetki dotychczas nie była znana szerokiej publiczności.

 Zanim wybierzemy się na film, warto bliżej poznać jej życiorys, środowisko, z którego się wywodziła oraz odkryć, na czym polegał urok jej wierszy. 

Doskonałą okazją do tego jest lektura przejmującego reportażu Angeliki Kuźniak pt. „Papusza”.


Bronisława Wajs została nazwana Papuszą, czyli lalką z powodu swej niezwykłej urody. Data i miejsce jej urodzenia nie są dokładnie znane. Kuźniak pisze: „Czas w tej opowieści to czas cygański i trudno mu ufać. O lata pytać nie warto. Nikt ich w taborze nie liczył. Krąży opowieść, że chłopi kończyli zbierać zboże z pól w dniu, w którym się rodziła, podobno 17 sierpnia.” W zapisach występuje też jednak data 10 maja. Wiadomo na pewno, że przyszła na świat w taborze, wędrującym po terenach Podola, Wołynia i Wilna. Od wczesnych lat odznaczała się dużym sprytem i bystrością. Dzięki tym cechom szybko nauczyła się kraść i wróżyć a to z kolei sprawiło, że była przydatna w grupie. Nade wszystko ceniła przyrodę i wolność, ale marzyła również, by nauczyć się czytać i pisać, bo wiedziała, że to pozwoli jej być może odkryć zupełnie inny świat. To marzenie pomogła jej spełnić żydowska sklepikarka, która w zamian za kury pokazywała jej alfabet i uczyła czytać, ciesząc się, że Papusza robi tak szybkie postępy. Można śmiało powiedzieć, że ta umiejętność zdecydowała o jej późniejszych losach i ostatecznie przyczyniła się do klęski.


Na nowe umiejętności Papuszy w taborze od początku patrzono nieprzychylnie. Cyganie wyśmiewali jej ambicje, z drugiej strony wzbudzała ciekawość Ona jednak nie zważając na nic, każdą wolną chwilę spędzała na czytaniu i nauce pisania, która szła jej dość opornie. Dla zyskania wprawy, zaczęła zapisywać swoje obserwacje, dotyczące głównie życia w taborze i przyrody, która była jej największą miłością. Z czasem zaczęła pisać wiersze i pieśni cygańskie, których sama nigdy tak nie nazywała. Niewątpliwie jednym z wielu momentów przełomowych w życiu Papuszy było pojawienie się w taborze Jerzego Ficowskiego, który zyskał dużą przychylność Cyganów, zaprzyjaźnił się z Wajs i namawiał ją do pisania, a wiersze już powstałe pokazał Julianowi Tuwimowi, który był nimi oczarowany. Po publikacji kilku utworów w czasopismach literackich, Papusza zaczęła być znana w środowisku ,  zapraszana  na spotkania autorskie. Jej twórczość została doceniona, co przekładało się również na kwestie materialne, a to z kolei nie podobało się cygańskiej braci, wśród której miała coraz więcej zaciekłych wrogów. Kroplą, która przelała czarę goryczy, oburzyła Cyganów i ostatecznie zwróciła ich przeciwko Bronisławie Wajs, było ukazanie się w 1953 roku książki Jerzego Ficowskiego pt. „Cyganie polscy”. Po tej publikacji Papusza została oskarżona o zdradę tajemnic kodeksu cygańskiego i wykluczona ze społeczności.

Od tego momentu „Papusza” jest historią o kobiecie odrzuconej, pozbawionej godności, przegranej, o złamanym życiu. Wajs, z jednej strony nie potrafiła wyrzec się swojego pochodzenia, z drugiej nie chciała wyrzec się słów, które były rodzajem ukojenia. Jest to też jednak opowieść o pokorze, pięknie, wolności i niszczącej sile wrażliwości.

Reportaż Kuźniak opiera się przede wszystkim na archiwalnych dokumentach. Listach, które Papusza pisała do Jerzego Ficowskiego i Juliana Tuwima, fragmentach jej pamiętnika, nagraniach filmowych i radiowych oraz wypowiedziach osób związanych ze środowiskiem cygańskim. Tekst, uzupełniony zdjęciami jest praktycznie zupełnie pozbawiony komentarza odautorskiego, co czyni całość jeszcze bardziej dramatyczną i przejmującą.

 „…Dobre ludzi dali mieszkanie, ale wziąć słowika w klatkę zamknąć, to on wszystko traci. Choć pięknie śpiewa, to jemu jest smutno.”
„A ja cygańska córka, las mi zdrowie daje. Jechałam taborem, to czułam się jak królowa Bona. Do mnie należeli perły rannej rosy. Moje były gwiazdy złote. Dziś, co we włosy wplotę?”
„Śpiewać nauczył mnie wiatr, ruczaje płakać. A jak lipy kwitły, to aż mnie zatykało, tak miód było czuć…To wszystko nie można wydrążyć ze serca.”

Te zdania więcej mówią o Papuszy i klimacie reportażu napisanego przez Angelikę Kuźniak, niż wszystkie najbardziej wyczerpujące recenzje.

Ocena:8/10
A.Kuźniak, „Papusza”, Wydawnictwo Czarne 2013.
*Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne http://czarne.com.pl/


1 komentarz: