środa, 21 października 2015

Miejska ballada

Przeczesywanie archiwów zmarłych pisarzy i poetów w poszukiwaniu niewydanych wcześniej, czy też niedokończonych utworów, zawsze budzi wątpliwości, co do czystości intencji wydającego tego typu rzeczy. Tym bardziej, że prawdziwe perełki zdarzają się naprawdę rzadko, najczęściej są to mało wartościowe próby, które przeszłyby bez echa, gdyby nie późniejsza sława ich autorów. Na szczęście „Wilk” Marka Hłaski jest chlubnym wyjątkiem w tej regule.


Niedoszły debiut Hłaski został odkryty po sześćdziesięciu latach przez magistranta Radosława Mlynarczyka, który w czasie analizowania różnych wersji „Sonaty Marymonckiej”, odkrył, że ma do czynienia z nikomu nieznaną powieścią pisarza. Hłasko w 1954 roku wziął zaliczkę za tekst z Wydawnictwa Iskry, nigdy jednak nie dostarczył całego utworu, gdyż uznał, że wymaga on poprawek. Odkrycie „Wilka” w 2015 roku automatycznie dało mu status książki – legendy i zostało okrzyknięte literackim wydarzeniem roku. Jego wydanie jest niejako dopełnieniem umowy, którą autor zawarł z wydawnictwem.


Rysiek Lewandowski mieszka na warszawskim Marymoncie – dzielnicy nędzy. Za wzór stawia sobie amerykańskich kowbojów. Jedyne o czym marzy, to wyrwanie się do lepszego świata. Marzenia te jednak, co rusz grzęzną w błocie i beznadziei. Obraca się bowiem w środowisku ludzi zepchniętych na społeczny margines, gdzie łatwiej zostać przestępcą z nałogami, niż bohaterem. Jego ojcem chrzestnym jest Zieliński – największy okoliczny bandzior. Sam przejawia chuligańskie skłonności – jest silny, sprytny, nieustannie szuka okazji do zwady, okoliczności często zmuszają go do podejmowania działań niezgodnych z prawem. Obserwując codzienne zmagania współmieszkańców dzielnicy z biedą dochodzi do wniosku, że rzeczywistość ma niewiele wspólnego ze światem widzianym w  filmach i o sprawiedliwości społecznej nie ma tu mowy. Bunt narasta. Światełkiem w tunelu jest dla niego strajk robotników w fabryce „Blaszanka”.

Najbardziej pociągający i przykuwający uwagę w „Wilku” jest język używany przez Hłaskę. Żywy, barwny, z mnóstwem wulgaryzmów i cudowną warszawską gwarą. Mało jest w literaturze przykładów tak pięknych, sugestywnych opisów biedy. Historia poszukiwania butów dla szkolnego kolegi, scena pasterki i wiele innych wątków porusza i chwyta za serce. Aż trudno uwierzyć, że napisał je dziewiętnastolatek. Hłasko tworzy powieść środowiskową, kreśląc wiarygodne portrety psychologiczne postaci. Jawi się jako wnikliwy, czuły obserwator rzeczywistości. Wsiąka w uliczny klimat i uważnie wsłuchuje się w jego rytm.

Druga, zaangażowana politycznie część „Wilka” jest znacznie słabsza. Wypływają w niej na wierzch wszystkie wady tekstu i przestaje dziwić fakt, że Hłasko nie zdecydował się na jego publikację. Rysiek Lewandowski angażuje się w strajk robotników w fabryce „Blaszanka”. Pociąga go widmo rewolucji, jest zafascynowany ideą komunizmu. Od tego momentu mamy do czynienia z powieścią ideologiczną. Pochwała socrealizmu była w tamtym okresie warunkiem koniecznym ukazania się utworu na rynku, te elementy nie powinny więc dziwić.

Patos, naiwność, nadmierna emocjonalność, nieskładność w wyrażaniu myśli, dłużyzny, które występują w tej części, pokazują wyraźnie, że mamy do czynienia z młodym debiutantem – idealistą, który ma zadatki na dobrego pisarza, ale jednocześnie sporą pracę do wykonania przed sobą.

„Wilk” nie jest powieścią wybitną, a jedynie dobrą. Warto zwrócić na nią uwagę przede wszystkim ze względu na to, że jest zapowiedzią talentu i niebywałego wręcz słuchu literackiego jednego z ważniejszych pisarzy polskich XX wieku. Książka jest też swoistym hymnem o miłości do Warszawy – nieistniejącej już w takim kształcie, w momencie powstania utworu.

Ocena: 7/10
M.Hłasko, "Wilk", Wydawnictwo Iskry 2015.
*Dziękuję Wydawnictwu Iskry za przekazanie egzemplarza do recenzji http://iskry.com.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz