Nie ma znaczenia, czy Starnone jest mężem Eleny Ferrante ani to, czy ma jakikolwiek inny związek z tym pseudonimem. Najważniejsze, że jest utalentowanym pisarzem, który doskonale opanował reguły swojego fachu i potrafi je zastosować w praktyce.
piątek, 30 lipca 2021
Wyznanie - Domenico Starnone, tł . Katarzyna Skórska
Nie ma znaczenia, czy Starnone jest mężem Eleny Ferrante ani to, czy ma jakikolwiek inny związek z tym pseudonimem. Najważniejsze, że jest utalentowanym pisarzem, który doskonale opanował reguły swojego fachu i potrafi je zastosować w praktyce.
piątek, 16 lipca 2021
Czytelnicze podsumowanie półrocza
Połowa lipca za nami, to najlepszy moment, żeby dokonać czytelniczego podsumowania półrocza.
Od kilku lat czytam świadomie. Bardzo uważnie dobieram lektury, staram się, by były różnorodne. Przestałam czytać na czas, nie gonię za modą. Dzięki temu coraz rzadziej zdarzają mi się książkowe rozczarowania, poczucie straconego czasu po lekturze. Gdy przejrzałam listę przeczytanych książek, z okresu od stycznia do czerwca, okazało się, że tych najlepszych, które najbardziej zapadły mi w pamięć i wzbudziły najwięcej emocji jest tylko dziesięć. Oto one:
Najlepsze książki półrocza:
1. Gorzko, gorzko Joanna Bator, Wydawnictwo Znak 2021 - więcej o książce pisałam tu.
2. Pani Dalloway Virginia Woolf , tł. Krystyna Tarnowska, Wydawnictwo Znak 2016 - klasyka literatury, której nie muszę uzasadniać.ń
3. Dom duchów Isabel Allende, tł. Zbigniew Marcin Kowalewski, Wydawnictwo Marginesy 2021 - więcej o książce pisałam tu.
4. Łuk Triumfalny Erich Maria Remarque, tł. Ryszard Wojnakowski, Wydawnictwo Rebis 2021 - więcej o książce pisałam tu.
5. O tym się nie mówi Emilie Pine, tł. Joanna Figiel, Wydawnictwo Cyranka 2020 - więcej o książce pisałam tu.
6. Przywiązania Vivian Gornick, tł. Łukasz Witczak, Wydawnictwo Filtry 2021 - więcej o książce pisałam tu.
7. Dorośli Marie Aubert, tł. Karolina Drozdowska, Wydawnictwo Pauza 2020 - ta niepozorna, cieniutka książka wzbudziła we mnie niespodziewanie dużo emocji i przemyśleń. Historia opowiada o dwóch siostrach, które wraz z rodziną postanawiają spędzić urlop w domku letniskowym nad wodą. Ida - zbliża się do czterdziestki, nie ma partnera, ale pragnie mieć dziecko. Jej siostra właśnie spodziewa się dziecka. Aubert prezentuje ciekawe, nieoczywiste spojrzenie na kwestie macierzyństwa i relacji rodzinnych. Pisze o zazdrości, niespełnieniu, próbach dopasowania się do oczekiwań społecznych. Aż trudno uwierzyć, że na 144 stronach zmieściła się tak złożona, gęsta od emocji opowieść, oferująca do tego trzymające w napięciu zwroty akcji i niebanalne rozwiązania fabularne. Równie ciekawa jest także druga książka autorki: Zabierz mnie do domu, w tłumaczeniu Karoliny Drozdowskiej - dziewięć bardzo krótkich opowiadań, stanowiących emocjonalny koktajl, z trafiającymi w punkt obserwacjami na temat relacji.
8. Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz Anna Dziewit-Meller, Justyna Sobolewska, Wydawnictwo Osnova 2021 - więcej o książce pisałam tu.
9. Dom Holendrów Ann Patchett, tł. Anna Gralak, Wydawnictwo Znak 2021 - więcej o książce pisałam tu.
10. Przerwa Katherena Vermette, tł. Paweł Lipszyc, Wydawnictwo Wielka Litera 2021 - więcej o książce pisałam tu.
Najgorsze książki półrocza:
1. Wegetarianka Han Kang, tł. Justyna Najbar-Miller, Wydawnictwo W.A.B. 2021 - więcej o książce pisałam tu.
2. Rozmowy z przyjaciółmi Sally Rooney, tł. Łukasz Witczak, Wydawnictwo W.A.B. 2021 - więcej o książce pisałam tu.
3. Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę Ocean Vuong, tł. Adam Pluszka, Wydawnictwo W.A.B. 2021 - więcej o książce pisałam tu.
4. Cicho, cichutko Ignacy Karpowicz, Wydawnictwo Literackie 2021 - więcej o książce pisałam tu.
5. Biblioteka o północy Matt Haig, tł. Ewa Wojtczak, Wydawnictwo Zysk i S-ka.2021 - więcej o książce pisałam tu.
Najlepszy debiut półrocza:
Przerwa Katherena Vermette, tł. Paweł Lipszyc, Wydawnictwo Wielka Litera.
Literackie odkrycie półrocza:
Marie Aubert i obie jej książki: Dorośli, Zabierz mnie do domu, tł. Karolina Drozdowska, Wydawnictwo Pauza. 2020/2021
Na moich półkach jest jeszcze wielu potencjalnych kandydatów do tytułu książki roku, których nie udało mi się przeczytać w pierwszym półroczu. W kolejce na lekturę czekają m.in: Przewóz Andrzeja Stasiuka, Dziewczyna, kobieta, inna Bernardine Evaristo, esej: Między światem a mną Ta-Nehisi Coatesa, reportaże: Wojenka Magdaleny Grzebałkowskiej oraz Białe płatk, złoty środek Piotra Pawła Reszki. Na te tytuły znajdę czas jesienią.
Mam nadzieję, że moje wybory choć po części pokrywają się z waszymi lub znajdziecie wśród nich inspiracje lekturowe dla siebie.
poniedziałek, 12 lipca 2021
Letnie lektury - część druga
W tym zestawieniu znalazły się tytuły, które letni klimat prezentują wyłącznie na okładce, lekkie naprawdę oraz takie, które są dla mnie eksperymentem w czystej postaci, a nawet złamaniem czytelniczego kręgosłupa i wszystkich dotychczasowych zasad.
1. Lato Ali Smith, tł. Jerzy Kozłowski - ostatni tom cyklu Pory roku, przyniesie pełną satysfakcję fanom tetralogii i twórczości pisarki. Nieprzekonanych do niej, takimi pozostawi.
Sacha Greenlaw jest młodą aktywistką ekologiczną, jej brat Robert - zbuntowanym nastolatkiem, nieustannie wpadającym w kłopoty. Ich matka - Grace zmaga się z demonami przeszłości. We trójkę tworzą nietuzinkową, specyficzną rodzinę.
Lato, czyta się miejscami, jak kronikę minionych, choć wciąż świeżych w pamięci zdarzeń. Mamy tu oczywiście pandemię, locdown, problemy wywołane przez kryzys ekonomiczny i izolację społeczną, Brexit, kryzys klimatyczny, pożary w Australii, Gretę Thunberg, zabójstwo Georga Floyda, politykę Trumpa i wiele innych.
Przede wszystkim jednak jest to hymn na cześć natury, wolności, wiedzy, wspólnoty, przyjaźni. Smith wierzy w młodych ludzi, pokłada w nich wielkie nadzieje, wie, że ich głos jest ważny i zdecyduje o przyszłości świata. Podobnie, jak w poprzednich częściach zastanawia się nad istotą czasu, jego granicami. Pojawiają się też postaci znane z poprzednich tomów, ich historie się domykają. Łącznikiem między Porami Roku są liczne nawiązania do innych dzieł literackich.
Pisarka stara się uchwycić i opisać zarówno atmosferę oczekiwania, które zawsze wiążemy z latem, jak i moment zmiany społecznej, pokoleniowej, którą niewątpliwie obserwujemy. Obie te rzeczy udają się jej doskonale.
Lato prowokuje do myślenia, skłania do wyciągnięcia wniosków, zostawia z nutą melancholii, ale również optymizmu. Polecam czytać w letni, najlepiej deszczowy dzień, bo to lektura wymagająca skupienia i namysłu.
* Dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za przekazanie egzemplarza do recenzji.
2. Kochankowie i pisarze Lily King, tł. Magdalena Koziej - trzydziestoletnia Casey pracuje jako kelnerka, jest niespełnioną pisarką, która od sześciu lat próbuje dokończyć swoją debiutancką powieść, przeżywa żałobę po śmierci matki, boryka się z problemami finansowymi, szuka życiowej stabilizacji, wchodząc w kolejne związki. Otoczona przyjaciółmi, po prostu usiłuje radzić sobie z życiem. Główna bohaterka wzbudza naszą sympatię od pierwszych stron. Jej nieporadność jest urocza, perypetie zabawne, a dialogi, miejscami, zaskakująco błyskotliwe. Choć nie jest pozbawiona wad, a jej postępowanie momentami budzi wątpliwości, to trzymamy za nią kciuki. King o emocjach pisze bez patosu, o związkach - bez przesładzania, o zagubieniu - z wyrozumiałością, o kryzysach twórczych - ze znajomością tematu. Jest to lektura idealna na wakacje: lekka, niegłupia, czyta się bardzo szybko i równie szybko, niestety, ulatuje z głowy, ale za to koi, pozostawia czytelnika z nadzieją, wzruszeniem i w dobrym humorze, a to czasami dużo ważniejsze, niż zaspokojenie intelektualnych ambicji.
https://www.proszynski.pl/Kochankowie_i_pisarze-p-36899-.html
3. Beach read. Wakacyjny romans Emily Henry, tł. Aleksandra Weksej - sięgnięcie po tę książkę było z mojej strony eksperymentem, do którego zachęciły mnie pochlebne opinie innych oraz ta wybitnie wakacyjna okładka. Pierwszy kontakt z tym gatunkiem okazał się dla mnie bardzo nieudanym doświadczeniem, ale zacznijmy od początku. Czego oczekuje od wakacyjnego romansu, skoro z góry wiem, że nie będzie to wybitna literatura wysokich lotów, bo nie o to w niej chodzi? Tego, żeby nie wywoływał we mnie zażenowania, potrzeby zgrzytania zębami i poczucia straconego czasu. Czy Beach Read. Wakacyjny romans spełnił, choć jeden z tych warunków? Nie. January Andrews jest autorką poczytnych romansów, która przeżywa żałobę po śmierci ojca, zmaga się z kryzysem twórczym i ekonomicznym. Gus Everett dotychczas tworzył wyłącznie ambitną literaturę. Pewnego dnia drogi tych dwojga krzyżują się. Zawierają zakład: on ma napisać romans, ona stworzyć dzieło wysokich lotów, Sam pomysł na fabułę jest bardzo dobry. Z wykonaniem niestety już dużo gorzej. Mnóstwo tu stereotypów: January jest wykreowana na niepoprawną romantyczkę, zranioną księżniczkę, Gus na gburowatego buca zamkniętego w wieży niedostępności. Ich dialogi są banalne, realizacja wątku romantycznego przyprawia o ból zębów, całość jest zdecydowanie przegadana, nudna i przewidywalna. Jeśli potrzebujecie odmóżdżenia w trybie "now", wasza kondycja intelektualna jest na poziomie ameby, albo macie bardzo długi urlop, na którym bardzo się nudzicie i nie szkoda wam czasu - sięgnijcie po tę książkę. Innym - szczerze i z całego serca odradzam.
http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/beach-read/
Przyznaje, że Kochankowie i pisarze oraz Beach read, czytane w tym samym czasie, jedna po drugiej sprawiają wrażenie napisanych na kursach kreatywnego pisania prowadzonych przez tę samą osobę. Oba tytuły wykorzystują dokładnie te same motywy literackie, oczywiście różnią się niuansami fabularnymi i jakością wykonania. To wrażenie wywołane jest pewnie kolejną modą wydawniczą, zapotrzebowaniem na lekkość w lecie. Wyciąganie wniosków o wtórności współczesnej literatury wyłącznie na podstawie tych zbieżności jest pewnie zbyt daleko idące, ale tak trudno się im oprzeć. Mój prywatny ranking i pojedynek na wakacyjną lekturę, idealną na plażę, bezapelacyjnie wygrywa Lily King i jej najnowsza książka.
czwartek, 8 lipca 2021
Najlepsze książki czerwca
Po chwili oddechu wywołanej letnimi lekturami, wracam do swoich standardów. Najlepsze książki czerwca są smutne i trudne, mimo tego ich czytanie było ogromną przyjemnością. Obydwa tytuły mają moje ulubione motywy literackie. Są ważne i nie do przeoczenia. Wygląda na to, że upodobań nie da się oszukać :-)
środa, 30 czerwca 2021
Letnie lektury
wtorek, 1 czerwca 2021
Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz - Anna Dziewit-Meller, Justyna Sobolewska
Książka Anny Dziewit-Meller i Justyny Sobolewskiej, to najlepsza lektura i prezent na Dzień Dziecka, dla wszystkich, którzy od dawna, formalnie dziećmi nie są. Pozwala odbyć sentymentalną podróż w czasie, powrócić do pierwszych czytelniczych zachwytów z dzieciństwa, uniesień młodości i refleksji wywołanych podczas "dorosłego" czytania książek. Co najważniejsze, sprawia, że na dłuższą chwilę możemy zapomnieć o świecie i oddać się tworzeniu własnej listy najważniejszych książek.
Po serii wyczerpujących emocjonalnie lektur, przepełnionych dramatami rodzinnymi i ważkimi problemami społecznymi, dla odmiany potrzebowałam czegoś przyjemnego, lekkiego i jednocześnie mądrego. Stówka doskonale odpowiadała tym moim oczekiwaniom i idealnie spełniła swoją rolę.
Jak wielu miłośników czytania uwielbiam oglądać biblioteczki w domach nowo poznanych osób, zastanawiać się, co ukształtowało ich czytelniczy gust i, jakich wyborów dokonują obecnie. Czasem bywam zdziwiona, częściej jednak zachwycona. Najbardziej wtedy, gdy na cudzych regałach znajdę inspirujące odkrycie dla siebie. Mój entuzjazm budzi lektura wszelkich prywatnych historii czytania, subiektywnych list najważniejszych książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią. "Książki o książkach" to dla mnie wciąż jedna z większych życiowych przyjemności. Nie muszę więc chyba dodawać, że zapowiedź wydawnicza tej książki wywołała u mnie radosne poruszenie. Nie zawiodłam się ani przez moment, choć nie obyło się bez zaskoczeń. Co cieszy - dokonałam również kilku odkryć dla siebie.
Dziewit-Meller i Sobolewska proponują podział na: dzieciństwo, szkołę studia i dorosłość. W ramach tych rozdziałów tworzą rozłączne zbiory książek, które były dla nich ważne w danym momencie życia i które przetrwały próbę czasu do dziś. Najbardziej klasycznie, z niewielką ilością zaskoczeń jest w dzieciństwie. Znajdziemy tu m.in: Kubusia Puchatka, Muminki, Baśnie Braci Grimm, Baśnie Hansa Christiana Andersena, Małą Księżniczkę i Dzieci z Bullerbyn. W rozdziale Szkoła, obok klasyki w stylu Dziwnych losów Jane Eyre, Mistrza i Małgorzaty, znajdziemy mniej oczywiste tytuły, jak: Budda z przedmieścia Hanifa Kureishiego czy Słoneczniki Haliny Snopkiewicz. Im dalej, tym bardziej zaskakująco i nie oczywiście. W Studiach, obok Flauberta i Gombrowicza pojawia się m. in: Kornel Filipowicz i jego opowiadania Rozmowy na schodach oraz Iwaszkiewicz wraz z Mapą pogody. W ostatnim rozdziale najbardziej zaskoczyła mnie obecność Prostych przyjemności Jane Bowles oraz Bomabju Suketu Mehty
Dużo miejsca zajmuje tutaj poezja. Jest to cenne i wartościowe, bo niezbyt częste w tego typu publikacjach. Obok Brzechwy, Leśmiana, Rilkego, Tuwima, pojawia się: Bishop Larkin, Miłobędzka, Świrszczyńska, Szymborska.
Stówka to wspaniała, dająca wiele radości przygoda czytelnicza. W dodatku można ją czytać na wiele sposobów: polemizować z wyborami autorek, można się tymi wyborami zainspirować tworząc własne listy najważniejszych lektur, a także te hańby, wstydu i książek do nadrobienia. Ta książka jest też doskonałym materiałem do prowadzenia rozmów z czytającymi znajomymi, na temat tego, jak recepcja poszczególnych tytułów zmieniała nam się na przestrzeni lat.
Osobiście zapragnęłam, w trybie natychmiastowym wrócić do Uczty Babette, w końcu uzupełnić biblioteczkę o poszukiwane od dawna Życie jak w Madrycie - zbiór felietonów Pereza- Reverte oraz nadrobić niektóre teksty Iwaszkiewicza.
Autorki pisały swoje teksty oddzielnie, tworząc rozłączne zbiory. Nie znajdziemy tu więc wewnętrznych dyskusji, polemik, ścierających się punktów widzenia. Trochę szkoda W czasach, gdy wszelkie dyskusje o literaturze ( o sporach nie wspominając) praktycznie zniknęły z przestrzeni publicznej, z pewnością byłoby to ciekawe, i być może jest dobrym pomysłem na kolejną wspólną książkę.
Stówka jest przyjemnością również pod względem estetycznym, szkoda tylko, że złote litery tytułu na okładce i grzbiecie starły się już w trakcie pierwszego, spokojnego czytania książki. Przy tak dużej dbałości o cały projekt, i ten element mógł zostać lepiej przemyślany i solidniej wykonany przez wydawcę
Ten drobny mankament nie zmienia faktu, że Stówka, według mnie ma w sobie wszystkie cechy lektury idealnej, zwłaszcza dla każdego mola książkowego.
A. Dziewit-Meller, J. Sobolewska, Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz, Wydawnictwo Osnova 2021.
* Dziękuję Wydawnictwu Osnova za przekazanie egzemplarza do recenzji.
sobota, 1 maja 2021
Czytelnicze podsumowanie kwietnia
1. Sen o okapi Mariana Leky, tł. Agnieszka Walczy - Okładka tej książki, mówiła do mnie: przeczytaj mnie! Posłuszna podszeptom intuicji, zamówiłam ją na długo przed premierą i nie zawiodłam się. Jest to historia o mieszkańcach małego miasteczka. Jednej z nich - Selmie, raz na jakiś czas śni się okapi. Sen ten oznacza zawsze, że któryś z członków społeczności umrze w ciągu 24 godzin. Jest to prosta, bardzo przyjemna w odbiorze literatura obyczajowa. Ciepła, mądra, otulająca, dająca nadzieję, pozytywna historia, których bardzo brakuje we współczesnej prozie i taka, której wszyscy potrzebujemy. Idealna "comfort read" na ten dziwny, pandemiczny, kryzysowy czas. Sięgajcie bez zastanowienia!
https://www.znak.com.pl/ksiazka/sen-o-okapi-mariana-leky-183362?query=sen%20o%20o
2. Cicho, cichutko Ignacy Karpowicz - recenzja książki tu.
3. Kierunek zwiedzania Marcin Wicha - okładka tej książki, zaprojektowana przez Przemka Dębowskiego jest mistrzostwem świata. Okazuje się, że da się zrobić okładkę minimalistyczną, czystą, bez wszechobecnych, podobno niezbędnych blurbów. Gratuluje pomysłu, odwagi i konsekwencji w realizowaniu własnej wizji. Mam nadzieję, że za tym przykładem już wkrótce podążą inni wydawcy. Nazwisko Wichy na okładce jest dla mnie gwarancją jakości. Do tej pory się nie zawiodłam i na każdą kolejną jego książkę czekam z rosnącą ciekawością. Tym razem autor oddal w nasze ręce biografię Kazimierza Malewicza - malarza, przedstawiciela awangardy, twórcy suprematyzmu, autora słynnego czarnego kwadratu na białym tle. De facto jest to jednak bardziej lekcja muzealna, oprowadzanie po wystawie i dekonstrukcja biografii. Wicha za pomocą krótkich, prostych zdań przedstawia migawki z życia artysty, jego środowiska, rodziny i uczniów. Traktuje czytelnika z poczuciem humoru, doskonale bawi się formą tekstu i naszym przywiązaniem do gatunkowych podziałów i definicji. Jest to też, w dużej mierze, a może przede wszystkim książka o rewolucji - jej istocie, sensie, dynamice. Bardzo specyficzna rzecz, zupełnie inna od poprzednich książek autora, jednocześnie zawierająca wszystkie cechy jego wspaniałego stylu. Poza walorami intelektualnymi, wartościową treścią, otrzymujemy tu również czystą przyjemność obcowania z pięknym przedmiotem. Warto mieć na półce.
https://www.karakter.pl/ksiazki/kierunek-zwiedzania
4. Przywiązania Vivian Gornick, tł. Łukasz Witczak - gdy na tylnej okładce czytam, że autorka opisuje doświadczenie bycia podwójną outsiderką i dalej, że napisała książkę o swojej pokręconej, toksycznej relacji z matką, wiem, że muszę ją przeczytać, bo prawdopodobnie będzie to "moja literatura". Nie pomyliłam się. Vivian Gornick jest amerykańską pisarką żydowskiego pochodzenia, krytyczką, dziennikarką, urodzoną w 1935 roku. Przywiązania są uznawane za jej najważniejszą książkę. W Polsce ukazały się niedawno, w co trudno uwierzyć po 34 latach od premiery w Stanach Zjednoczonych. Podczas wielokilometrowych spacerów po Nowym Jorku, odbywanych w towarzystwie matki, autorka snuje opowieść o dzieciństwie spędzonym w kamienicy na Bronxie, w otoczeniu licznych kobiet. W tym autobiograficznym eseju pisarka wiele uwagi poświęca toksycznej relacji z matką, która przez całe życie tkwiła w żałobie po śmierci ukochanego męża. Zamknięta w świecie własnych emocji, żalu i poczuciu krzywdy, nie zwracała uwagi na uczucia innych. Trudno było przy niej swobodnie oddychać, trudno było wyjść na wolność z budowanej latami klatki. To opowieść o odzyskiwaniu własnego głosu i nadawaniu mu znaczenia. O wyzwoleniu i odwadze kroczenia indywidualną ścieżką, dokonywaniu wolnych wyborów i podejmowaniu często niepopularnych decyzji. O buncie przeciwko narzuconym rolom społecznym, patriarchalnemu porządkowi świata. Równocześnie o tym, jak łatwo wchodzimy w te schematy, zawierając związki małżeńskie. To opowieść o kobiecie, która wybrała własny model relacji damsko - męskich, opartych przede wszystkim na intelektualnym uwodzeniu i przyciąganiu seksualnym, takiej która pragnie żyć w zgodzie ze sobą, nawet za cenę rosnącej samotności i bycia na uboczu, bo największą wartość stanowi dla niej otwarty, niezależny umysł. Gornick jest autentyczna, pisze bezkompromisowo, ostro. Nie bez przyczyny uznawana jest za ikonę radykalnego feminizmu. Urzeka erudycją, zachwyca uważnością i dbałością o szczegóły, a co najważniejsze zmusza do myślenia i do działania. Dodaje odwagi i skrzydeł. Lektura obowiązkowa!
* Dziękuję Wydawnictwu Filtry za przekazanie egzemplarza do recenzji.
5. Cukry Dorota Kotas - o Dorocie Kotas zrobiło się głośno w zeszłym roku za sprawą Pustostanów - jej debiutu literackiego, za który otrzymała kilka ważnych nagród. O tej powieści pisałam w oznaczonym linku, pod nr 3. Tam Kotas pokazała trochę siebie, przede wszystkim zaprezentowała nam świat swojej wyobraźni i sposób postrzegania świata. Cukry to kolejny przykład, popularnego ostatnio nurtu literatury wyrastającej i opartej wyłącznie na osobistym doświadczeniu. Swoisty coming out autorki. Kotas zaprasza nas do swojego świata, wpuszcza do swojej głowy i serca. Pozwala podejść bardzo blisko, a to, co pisze sprawia, że nawiązuje intymną wręcz relację z czytelnikiem. Jest to świat lesbijki ze zdiagnozowanym spektrum autyzmu, która odnosi nagły sukces po licznych porażkach. Kotas pisze prostym językiem, używając strumienia świadomości jako środka wyrazu. Wydaje się, że swoją codzienność i emocje opisuje 1:1, "tak, jak było naprawdę". Jest autentyczna, pisze bez żadnego pancerza, jako jedyny środek ostrożności stosuje ostrzeżenia we wstępie, że świat opisywany przez nią może powodować wstręt, wchodzimy więc do niego na własną odpowiedzialność. Mimo to na każdej stronie książki wyczuwamy, że Kotas mimo przyjmowania barw ochronnych chce być zrozumiana i zaakceptowana. Mam słabość do Doroty Kotas, lubię jej bezpośredni język, nieporadność i bezbronność, która budzi czułość. Nie chce i nie potrafię oceniać tej książki w kategoriach literackich. Choć ten typ narracji zawsze prowokuje pytania o to, na ile jest ona literaturą, a na ile autoterapią dla osoby piszącej oraz, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Neuro nietypowość jest mi bliska i dobrze ją rozumiem. Podziwiam odwagę Doroty Kotas i szanuje decyzję o napisaniu takiej, a nie innej książki, bo w brutalnym, nastawionym na ocenianie wszystkiego świecie to trudna decyzja. Każdy z nas ma w sobie jakąś inność, warto ją poznać i oswajać, zamiast się jej bać. Ta książka pomaga to dostrzec i zrozumieć, dlatego warto ją przeczytać.
https://wydawnictwocyranka.pl/product/cukry/?v=9b7d173b068d
6. Mireczek. Patoopowieść o moim ojcu Aleksandra Zbroja - o alkoholizmie, syndromie DDA pisze się dużo, o pijących rodzicach mówi się znacznie rzadziej. Jednym z oczywistych powodów jest wstyd i myślenie o tym, "co ludzie powiedzą", ale też potrzeba źle pojętej ochrony i krycia pijącego. Aleksandra Zbroja przełamuje to tabu i robi to świetnie. Mireczek był alkoholikiem typu menel, któremu często zdarzało się sypiać na dworcach i klatkach schodowych. Ojcem nieobecnym, zawodzącym i krzywdzącym na wiele różnych, okropnych sposobów. Zbroja daje sobie prawo głosu, prawo do wyrażenia różnych uczuć: gniewu, złości, bezsilności, prawo do nie wybaczenia. Co najważniejsze walczy o siebie, nie stawia w pozycji ofiary. Nie szantażuje emocjonalnie czytelników, chcąc wymusić współczucie. Zamiast tego próbuje zrozumieć, buduje szerszy kontekst, patrzy z różnych perspektyw. Szukając śladów człowieka w ojcu, przy okazji wysłuchiwania opowieści członków jego rodziny i znajomych, poznaje okoliczności jego życia, które mogły mieć wpływ na taki, a nie inny bieg zdarzeń - nie usprawiedliwia, przygląda się z dystansu. Za pomocą statystyk, cytatów z literatury kreśli coś na kształt portretu zbiorowego polskiego alkoholika czasów PRL-u. To swobodne przemieszczanie się między gatunkami sprawia, że ta książka jest tak dobra i broni się literacko. Choć każde doświadczenie alkoholizmu jest inne, to mechanizmy obronne i cechy, których nabywa się w starciu z nim są już bardzo podobne. Książka Zbroi niewątpliwie pomoże osobom z podobnymi doświadczeniami, a tym którzy ich nie mają otworzy umysł, oczy i być może sprawi, że zaczną się uważniej rozglądać dookoła siebie. Mam nadzieję, że takich głosów w literaturze pojawi się znacznie więcej.
* Dziękuję Wydawnictwu Agora za przekazanie egzemplarza do recenzji.
7. Wiosna Ali Smith, tł. Jerzy Kozłowski - trzeci tom cyklu Pory roku. Przy książkach Smith zawsze największą trudność sprawia mi opisywanie fabuły, bo tak naprawdę są o wszystkim i o niczym jednocześnie. Przeszłość łączy się tu z przeszłością, granice czasowe nie istnieją, a poezja miesza się tu z publicystyką i zaangażowaniem społecznym. I o dziwo jest to całkiem przyjemna, dobrze strawna mieszanka. Pierwszy tom cyklu mnie zachwycił, drugi rozczarował, Wiosna przyniosła z sobą powrót przyjemności z powodu obcowania z tą lekturą. Mamy tu historię reżysera filmowego Richarda Lease, który dostaje zlecenie nakręcenia filmu na podstawie powieści "Kwiecień" - o przypadkowym spotkaniu pisarki Katherine Mansfield z poetą Erichem Marią Rilke. W tym zadaniu pomaga mu przyjaciółka scenarzystka i asystentka w jednym- Paddy. I tak, po raz kolejny u Smith prawda łączy się z fikcją, a cytaty z Szekspira i Dickensa z licznymi przemyśleniami na temat kryzysu klimatycznego, bo we Wiośnie, jak zawsze o tej porze roku przyroda odgrywa zasadniczą rolę. Jest również o Brexicie, nieudolnej polityce Donalda Trumpa, imigrantach i kryzysie uchodźczym. Fani poprzednich powieści z tego cyklu raczej nie będą zawiedzeni, ci nieprzekonani do stylu pisarki tacy pozostaną.
* Dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za przekazanie egzemplarza do recenzji.
8. Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę Ocean Vuong, tł. Adam Pluszka - ta książka jest moim największym rozczarowaniem w tym miesiącu. Napisana w formie listu syna do niepiśmiennej matki. Opowiedziana z jego perspektywy historia dzieciństwa naznaczonego wojną w Wietnamie, rodziny zmagającej się ze sutkami zespołu stresu pourazowego. Opowieść o dojrzewaniu, odkryciu homoseksualności, uzależnieniu od narkotyków i stracie bliskiej osoby. Krył się w niej potencjał na wielką literaturę, który niestety zupełnie nie został wykorzystany. Autor jest poetą. Częściowo widać to w formie i języku powieści. Ten ostatni często jest jednak bełkotliwy, a zamiast poetyckości oferuje banał i kicz wzięty wprost z prozy Paulo Coelho. To, co miało wzruszać jedynie irytuje i drażni Nie mam wątpliwości, że z osobistego punktu widzenia ta historia ma ogromne znaczenie dla autora. Literacko jednak zupełnie się nie broni. Wielka szkoda.






